Jednak Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej nie zgadza się na budownictwo na tym terenie, argumentując, że jest to obszar zalewowy.
- Poproszono nas o opinię, wydaliśmy ją na podstawie opracowań. Miasto może oczywiście ją zlekceważyć i wydać pozwolenie na zabudowę, ale w przypadku zalania tego terenu, będzie ponosić odpowiedzialność - mówi Jerzy Tomczak, zastępca dyrektora opolskiego oddziału RZGW.
Tyle, że w okolicach boiska są zabudowania. - W Polsce budowano przez lata na terenach zalewowych, wrocławski Kozanów powstał w takiej depresji, że w czasie powodzi woda sięgała drugiego piętra. Poproszono nas o opinię i ją wydaliśmy - podkreśla Tomczak.
Miasto opinii RZGW raczej nie zlekceważy. - Nawet gdybyśmy wydali teraz warunki zabudowy dla tej działki, to decyzja taka byłaby prawdopodobnie wadliwą z mocy prawa. Każdy inwestor w razie zalania miałby podstawy
wnoszenia roszczeń w stosunku do miasta, że wydaliśmy warunki zabudowy, mając świadomość, że RZGW opiniował ten teren jako zalewowy - tłumaczy Mirosław Pietrucha, rzecznik prezydenta.
A bez warunków zabudowy terenu nie można sprzedać pod budownictwo.
Mimo to prezes Odry Guido Vreuls wierzy, że dogada się z miastem, i teren ten będzie można sprzedać. Jeśli klub nie sprzeda terenu, będzie miał duże kłopoty finansowe. - Będziemy musieli szukać sponsora, choć nie będzie to łatwe. Co gorsza - ciągle muszę tłumaczyć się za poprzedników. Dzwonią do mnie dziennikarze i pytaj się o Tomasza Nakielskiego (zdaniem dziennika "Fakt" Nakielski był tzw. skarbnikiem Korony Kielce, to on zbierał pieniądze od piłkarzy Korony, gdy trzeba było mecz kupić. W lutym podziękowano mu za grę w Odrze). A co my mamy wspólnego z Koroną? - denerwuje się Vreuls.
Źródło: gazeta.pl