Jak wszystkim z kibiców wiadomo, w trakcie meczu doszło do spontanicznego protestu kibiców z sektora A. Doprowadziło to do eskalacji konfliktu i wzajemnej niechęci pomiędzy kibicami Odry Opole z tzw. "młyna", a kibicami z sektorów b,c i d. Zaniepokojeni tą sytuacją, po dyskusjach we własnym gronie postanowiliśmy odnieść do tego wydarzenia.
Zacznijmy może od tła wydarzeń, czyli sytuacji w Tarnowie, gdzie policja bezprawnie skatowała ponad 600 kibiców GKS Katowice. Doniesienia kibiców, potwierdzone licznymi obdukcjami lekarskimi i filmami wstrząsnęły światem kibicowskim i znalazły ujście w solidarnym wywieszaniu transparentów sprzeciwiających się brutalności policji. W Opolu zawisł transparent o treści "STOP KATOM W NIEBIESKICH MUNDURACH", z którego treścią zgodzi się chyba każdy kibic. W aparacie przymusu nie może być miejsca dla sadystów i pospolitych bandytów. Transparent ten nie zawierał ani słów obraźliwych, ani znaków zabronionych. Sugerowane tu i ówdzie głosy, jakoby PZPN zabronił wieszania jakichkolwiek transparentów nie są zgodne z prawdą. W żadnej z ustaw PZPNu nie ma o tym ani słowa. Tak więc transparent nie łamał żadnego prawa. Delegat meczu zagroził, że nie rozpocznie drugiej połowy meczu do czasu aż transparent zniknie. Na pytanie przedstawicieli S.S.O.O. o podstawę prawną takiego zachowania odparł, iż "to on jest prawem". W wyniku tak butnej i aroganckiej postawy,
Stowarzyszenie, a co za tym idzie, kibice z sektora A podjęli decyzję o rozpoczęciu protestu, polegającego na zaprzestaniu dopingu i ściągnięciu flag klubowych.
W wyniku wielkich emocji, na boisku, jak i poza nim, doszło do niepotrzebnych wydarzeń, które zniszczyły święto piłkarskie jakim miał być wczorajszy mecz.
Stowarzyszenie jako organizacja działająca na rzecz wszystkich kibiców i wszystkich ich reprezentująca, bierze na siebie odpowiedzialność za te wydarzenia, zapewniając jednocześnie, że dołoży wszelkich starań, aby sytuacja taka nigdy się przy ulicy Oleskiej 51 nie powtórzyła. Kibiców połączonych jedną wiarą, jedną miłością nie można dzielić na lepszych i gorszych. Odra jest jedna, tak jak i my jesteśmy jednością. W sytuacji naszego klubu nie ma miejsca na podziały, na kłótnie, na obrażanie się. Dla nas wszystkich liczy się tylko Odra i z takim przeświadczeniem jej kibicujemy.
Wierzymy, że nasi piłkarze niesieni dopingiem, nie tylko tych z sektora A, ale całego stadionu, zwyciężą nie tylko przy Oleskiej, ale i w Poznaniu, Katowicach czy Wrocławiu. Będziemy tam, gdzie nasza Odra gra. Bez dzielenia na sektory, bez patrzenia w ilość wyjazdów. Jeśli będziemy razem, jeśli nie damy się podzielić nikomu to wygramy. Tak i w domu, tak i na wyjeździe. Wygrać możemy nie tylko mecz, ale i dumę z tego kim jesteśmy - kibicami Odry. I nigdy o tym nie zapomnimy.