Guido Vreuls: Korumpowałeś i kłamiesz? Sporo zapłacisz

Holenderski prezes drugoligowego klubu z Opola chce, by wszyscy pracownicy podpisali lojalki, że nie brali udziału w korupcji. - Mam dość podejrzeń, śledztw. Nie wiem już, komu ufać - mówi Guido Vreuls.

- Jeśli pracownik skłamie, a potem zostaną mu postawione zarzuty korupcyjne, klub będzie wstępował na drogę sądową o odszkodowanie i rekompensatę pieniężną. Bo klub na takiej aferze traci finansowo - dodaje Vreuls, który jest jednocześnie przedstawicielem sponsora Odry, firmy OTTO.

Prezes Odry twierdzi, że do takich praktyk zmusiły go ostatnie wydarzenia w Koronie Kielce, jak i niejasna przeszłość opolskiego klubu (patrz ramka). Po ostatnim meczu ligowym Vreuls złożył dość nietypową deklarację: Jestem chyba jedynym prezesem klubu piłkarskiego w Polsce, który z całą pewnością może powiedzieć, że trener jego drużyny nie jest zamieszany w korupcję.

Szkoleniowcem Odry jest rodak prezesa - Rob Delahaije.

Andrzej Wach, radca prawny PZPN, uważa, że taki zapis powinien znaleźć się w uchwale niedzielnego zjazdu związku. - Starając się o licencję, kluby powinny złożyć oświadczenia podpisane przez pracowników, w tym trenerów. Klub ma prawo zawrzeć takie umowy.

Vreuls dodaje, że nie wierzy w samooczyszczenie PZPN: - Związek sam porządku w piłce nie zrobi, bo wielu jego członków jest uwikłanych w korupcję. Sami nie mogą być sędziami we własnej sprawie. Nadszedł czas na zdecydowane działania rządu. Ostatnio byłem w Holandii i tam jest coraz głośniej o korupcji w Polsce. Nie dlatego, że to wyjątkowe zjawisko, bo podobnie było w wielu krajach, w Holandii też. Tylko że w każdym z tych
krajów, ostatnio we Włoszech, od razu posypały się kary i degradacje. W Polsce od kilku lat właściwie nie ma woli, by to zmienić. Trener Dariusz W. po wyjściu z prokuratury nazajutrz poprowadził zespół w meczu ligowym. To niewyobrażalne, zniszczy polską piłkę nożną. Sponsorzy nie dadzą na to pieniędzy, a kibice nie będą przychodzić na mecz. Nie wiem, czy w Polsce oglądam mecz czy wyreżyserowany wcześniej film.

Zaczęło się od Odry

Przez opolską Odrę i jej byłego prezesa Ryszarda Niedzielę wrocławska prokuratora trafiła do Ryszarda F. ps. Fryzjer, uznanego za ojca chrzestnego piłkarskiej mafii. W sezonie 2000/01 Ryszard F. otrzymał zadanie wprowadzenia do ekstraklasy Odry Opole. Jesienią była rewelacją i zakończyła rozgrywki na pierwszym miejscu. Ryszard F. współpracował z ówczesnym prezesem Odry Ryszardem Niedzielą. To właśnie z firm prezesa klubu wypłynęło około 420 tys. zł przeznaczonych na korumpowanie sędziów, obserwatorów i piłkarzy. Prezes wyprowadził ze swoich spółek prawie 1,5 mln zł i przekazał drużynie piłkarskiej. Spółki wkrótce potem upadły. Niedziela przyznał się do winy i dostał karę pięciu lat więzienia z zawieszeniem na dziesięć lat, 40 tys. zł grzywny oraz zakaz zajmowania kierowniczych stanowisk w podmiotach gospodarczych przez osiem lat. Odra nie awansowała do ekstraklasy, zabrakło jej pieniędzy, a zawodnicy zaczęli sprzedawać mecze rywalom.

źródło: Sport.pl
 

Komentarze

 

Aby dodać komentarz musisz się zlaogować