Delahaije w miniony poniedziałek stwierdził: Tej drużyny nie da się trenować. Jakoś wcześniejszemu szkoleniowcowi się ta sztuka udawała - (taki zonk). Wyniki osiągane przez trenera Mroziewskiego może nie były imponujące, ale Odra była za jego kadencji przyzwoitą drużyną, typowym drugoligowcem.
Powód słabych wyników osiąganych przez Odrę kryje się przede wszystkim za plecami okresu przygotowawczego. Spójrzmy na sposób prowadzenia treningów odnosząc się do wyjazdu do Holandii, zaczynając od słów naszego bramkarza, Marcina Fecia: Wcześniej miałem praktycznie codziennie normalne treningi. Tutaj odbyłem... jeden! Gdy chciałem ćwiczyć, Delahaije kazał mi iść z rezerwowymi bramkarzami i trenować na własną rękę. Da się to w logiczny sposób wytłumaczyć? Pomóżcie, bo ja nie mogę...
Kolejnym problemem był popularny 'tydzień wolnego' podczas okresu przygotowawczego. Ja osobiście, jako zawodnik doświadczony mogę powiedzieć, że taka metoda nie działa dobrze na piłkarza
- stwierdził dyplomatycznie Marek Tracz. Braki kondycyjne już się niejednokrotnie oddzywały w naszym zespole. Aż strach pomyśleć co będzie pod koniec sezonu. Ale strach ma wielkie oczy, to może lepiej nie myśleć, tylko robić...
Nie będziemy natomiast krytykować nikogo za przeprowadzone transfery, bo nie każdy był nietrafiony. Ale ciężko zrozumieć ciągłe trzymanie np. Konopelsky'ego w pierwszym składzie, skoro nie pokazał nam praktycznie nic pozytywnego. Ale grunt, że był balans! Przykro nam, że zawodnicy tacy jak Grodzki, Wodniok, czy Stępień nie otrzymali praktycznie szansy na udowodnienie, że warto na nich stawiać, w momencie gdy część zawodników była całkowicie bez formy.
Trener Rob Delahaije na oleskiej to już przeszłość. W czwartek dowiemy się kto tymczasowo będzie jego następcą i miejmy nadzieję, że będzie to ktoś, komu uda się tchnąć dobrego ducha w drużynę...
To tysiące absurdów, to setki powodów, to jedna komedia...