Obarczanie "sektora A" i "szalikowców" za decyzję prezesa Guido
Vreulsa jest ogromnym nadużyciem. Sytuacja podczas meczu z Lechią
Gdańsk nie miała żadnego wpływu na tą decyzję gdyż mieć nie mogła -
stanowisko obu stron, kibiców jak i prezesa było przez obie te strony rozumiane i zaakceptowane.
Satysfakcja lub zaniepokojenie wynikłe z rezygnacji prezesa to reakcja
ludzi którzy mają prawo reagować zgodnie z ich sumieniem. Nauczeni
doświadczeniem świadomi jesteśmy mentorskiej tradycji wśród
dziennikarzy Gazety Wyborczej, nie zgadzamy się jednak na
manipulowanie i tendencyjne opisywanie sytuacji. Skala osiągnięć Guido
Vreulsa jest nam wszystkim znana i przez zdecydowaną większość
ceniona. Nawet powszechny szacunek nie zwalnia jednak od udzielania
odpowiedzi. Tylko i aż tyle oczekiwaliśmy od spotkań z władzami i
piłkarzami klubu.
Do końca działalności w klubie pozostawaliśmy w ścisłym kontakcie z
prezesem Vreulsem i mimo burzliwego przebiegu niektórych spotkań
wierzymy,
że było to uzasadnione w wyniku sytuacji w jakiej znajduje
się klub. Każde nasze działanie powodowane było troską o klub, a nie
realizacją czyichkolwiek ambicji - ambicją nas wszystkich jest dobro
naszego klubu.
Dziwi nas ostrość sformułowań dziennikarzy GwO, którzy nie przejawiają
najmniejszych chęci na poznanie wersji kibiców czy kogokolwiek innego
spoza zarządu Odry. Nie brali oni udziału w pierwszym ze spotkań z
prezesem, nigdy nie rozmawiali z jakimkolwiek przedstawicielem
kibiców, a w czasie przypadkowych spotkań z takowymi pozwalali sobie
na niegrzeczne i obraźliwe sformułowania naszym względem.
Wierzymy, że GwO stanie na straży rzetelności dziennikarskiej i
kolejne amatorskie publikacje, w szczególności Pana Kuglarza, nie
znajdą się na jej łamach. Odra Opole potrzebuje współpracy wszystkich
opolan i do tego jako Stowarzyszenie będziemy dążyć, bo Odra to klub
nas wszystkich.
Stowarzyszenie Sympatyków Odry Opole