Z początku do ataków ruszyło Podbeskidzie, dosyć łatwo przeciskali się przez defensorów gospodarzy, ale w dobrej dyspozycji był Marcin Feć. Później delikatną inicjatywę przejęła ambitnie walcząca Odra, czego efektem była piłka w siatce bramkarza Łukasza Merdy po strzale Ugo, ale nigeryjski zawodnik był na pozycji spalonej. Do końca pierwszej połowy działo się niewiele ciekawego, wynik był bezbramkowy.
Bardzo energicznie drugą część rozpoczęli zawodnicy gości. Dwie minuty po gwizdku, Paweł Żmudziński znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem, ale jej nie wykorzystał. W 52. minucie jednak piłkarze Podbeskidzia objęli prowadzenie. Autorem bramki został Mariusz Sacha i choć na początku sędzia liniowy podniósł chorągiewkę z przekonaniem, że był spalony, to jednak po chwili rozmowy z arbitrem głównym zmienił decyzję. Nad tym czy gol się należał można by polemizować. Ale już 8 minut później ponownie Sacha wpisał się na listę strzelców i goście
prowadzili już 2:0. Później Podbeskidzie grało bardzo mądrze, kontrolowało grę. Odra zdołała strzelić jeszcze honorowego gola już pod sam koniec meczu. Bardzo ładnie uderzył Pape Samba Ba, piłka musnęła jeszcze pleców jednego z obrońców rywali i wpadła do bramki.
Podbeskidzie wygrało zasłużenie, choć i Odra miała swoje okazje, ale już po niespełna 60. minutach gry były widoczne braki kondycyjne, co jest efektem źle przeprowadzonego okresu przygotowawczego.
Odra Opole - Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:2 (0:0)
0-1, Sacha, 50 min,
0-2, Sacha, 59 min,
1-2, Samba Ba, 90 min.
Odra: Feć - Ganowicz, Wodniok (60' Pontus), Karasiak, Tracz, Ugo, Józefowicz, Samba Ba, Surowiak (70' Grodzki), Filipe (84' Stępień), Piegzik.
Podbeskidzie: Merda - Cienciała, Hirsz, Koman, Dancik, Sacha (76' Świerblewski), Pater (46' Chrapek), Jarosz, Kołodziej, Żmudziński, Zaremba (70' Matus)
Widzów: 2800 (do 50 gości)