- W taki sposób były trener, a przede wszystkim były prezes chcą odwrócić uwagę od swoich błędów - uważa Łukasz Ganowicz, kapitan Odry. - Zadłużyli klub i nie potrafią się z tego rozliczyć. Co do zarzutów Delahaije, to jestem po rozmowie z adwokatem i w poniedziałek lub wtorek idę do sądu.
W piątek opublikowaliśmy wywiad z odchodzącym trenerem Robem Delahaije. Holenderski szkoleniowiec zarzucił kilku graczom, że specjalnie grali tak, by przegrywać.
- W środę po treningu jeden z piłkarzy poinformował mnie, że czterech zawodników z naszej drużyny: Marcin Feć, Łukasz Ganowicz, Tomasz Copik i Marek Tracz celowo chciało przegrywać ostatnie mecze. Świadomie odpuszczali, robili błędy, dostawali kartki, by osłabić zespół. Usłyszałem też, że panowie Andrzej Dusiński (obecnie prezes Odry - przyp. red.) i Andrzej Prawda zrobili zebranie z tymi piłkarzami, na którym Dusiński powiedział, że jak przegrają raz czy dwa, to trener będzie zwolniony. (...) Jego relacja tylko potwierdziła moje wcześniejsze podejrzenia. Rozmawiałem z byłymi trenerami Odry i mówili, że za ich kadencji było podobnie.
Adwokat zapoznał się z wywiadem i postanowiliśmy, że w poniedziałek kierujemy sprawę do sądu przeciwko Robowi Delahaije o naruszenie dóbr osobistych - ucina Andrzej Dusiński.
Słów Delahaije nie potwierdzają byli trenerzy Odry.
- Jestem zaskoczony, ten człowiek nigdy ze mną nie rozmawiał i nie mam pojęcia, o czym mówi - komentuje Witold Mroziewski, zwolniony z funkcji trenera Odry jesienią 2007 roku. - Nie przypominam sobie też sytuacji, by piłkarze grali przeciwko mnie. Jeśli w Odrze coś takiego ma miejsce, choć nie sądzę, to takich ludzi trzeba eliminować ze sportu. Jeśli
chodzi o opolskie środowisko i to, co dzieje się w klubie, problem jest gdzie indziej. Jednak to już jest poza mną i nie chcę rozwijać tematu. Byłoby bardzo nieelegancko opowiadać o rzeczach, które miały miejsce w klubie, nie będąc zarazem pracownikiem klubu.
- Rozmawiałem z nim, ale nie na temat zawodników Odry, tylko generalnie o piłce - mówi z kolei Miroslav Copjak, poprzednik Mroziewskiego. - Ani razu nie zauważyłem, by piłkarze Odry grali przeciw mnie. Ich słabe występy wynikały z braku umiejętności i zbyt niskiego poziomu jak na zawodników drugoligowych. Dlatego gdy kończyła się runda, powiedziałem, że trzeba zrobić wzmocnienia. Tego w klubie się przestraszono.
Murem za wytkniętymi przez Delahaije zawodnikami stanęli pozostali piłkarze Odry. Na wczorajszy mecz z Podbeskidziem wyszli w koszulkach z napisem STOP nieROBom.
- Nieważne, kto je przygotował - mówi zawodnik Madrin Piegzik. - Każdy z piłkarzy podstawowej jedenastki sam decydował, czy wyjść na boisko w takiej koszulce. Założyli je wszyscy.
Z kolei kibice wywiesili transparent, na którym po angielsku i holendersku napisali: "Wielkie pieniądze, słabe wyniki. Żegnaj, Rob".
Rewelacje Roba Delahaije nie są podstawą do wszczęcia postępowania przez organy ścigania.
- Samo kiepskie granie na murawie, bez kontekstu związanego z łapówkarstwem, nie jest przestępstwem - wyjaśnia Lidia Sieradzka, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Opolu. - Zarzuty w aferach piłkarskich są stawiane dlatego, że w kodeksie karnym znajduje się zapis mówiący o przestępstwie polegającym na wręczaniu korzyści majątkowych w zamian za określony wynik. W tym przypadku takiej sytuacji nie ma.
Źródło: nto.pl