Delahaije oskarżył o granie przeciwko niemu czterech piłkarzy: Łukasza Ganowicza, Marcina Fecia, Tomasza Copika i Marka Tracza. Ganowicz, kapitan drużyny, już zapowiedział, że pozwie byłego szkoleniowca do sądu i będzie żądał odszkodowania. Jego zdaniem Delahaije w wywiadzie dla "NTO" rzucił oskarżenie na zawodników po to, by odwrócić uwagę od tego, co działo się w klubie. Ganowicz mówił otwarcie o tym, że Delahaije nie miał pomysłu na prowadzenie zespołu, brakowało w klubie sprzętu, a dwa obozy były totalnym niewypałem. - Jak pojechaliśmy do Holandii, kierownik ośrodka nawet nie wiedział, że mamy przyjechać, nie jedliśmy nic ciepłego, bo nie było dla nas kuchni - opowiadał w poniedziałek "Gazecie" Ganowicz. - Też byłem na tym obozie i jadłem ciepłe posiłki w restauracji. Może byłem jedyną osobą na tym obozie? Oczywiście, były pewne problemy, ale bez przesady. Nie dziwię się, że piłkarze opowiadają teraz niestworzone historie, ale o zapowiedzi pozwu do sądu dowiaduję się od "Gazety". Uznałem sprawę Odry za skończoną w moim
życiorysie i nie żałuję, że wróciłem do Holandii - mówi Delahaije i podkreśla, że piłkarzy oskarżył po tym, jak o ich postawie donieśli mu inni zawodnicy Odry. - Wierzę im, nie powiedziała mi tego jedna osoba, tylko trzy. Nie powiem kto, ale jeśli będę musiał, zrobię to w sądzie - zapowiada. - Dlaczego miałbym im nie wierzyć, zwłaszcza że w polskiej telewizji na okrągło oglądałem różne aresztowania itd. Kiedy zaczynałem pracę w Odrze, powiedziałem jasno: jeden taki sygnał i odchodzę. Sygnał się pojawił i odszedłem. To był jedyny powód mojej rezygnacji - mówi. Ganowicz zarzuca mu tymczasem, że zamiast porozmawiać z piłkarzami, oskarżył ich publicznie, a potem uciekł z tonącego okrętu.
- Nie dziwię się, że porównują Odrę do tonącego statku, skoro robią takie rzeczy. Obstaję przy swoim: czterech piłkarzy grało przeciwko drużynie, potwierdziły to trzy osoby. O czym miałem rozmawiać z tą czwórką, oni do mnie nie przyszli, zanim postanowili tak zrobić - podkreśla były trener.
Źródło: gazeta.pl