- To, że rywale są na samym dole tabeli o niczym nie świadczy - mówi szkoleniowiec opolskiej drużyny Andrzej Prawda. - Wystarczy przeanalizować ich tegoroczne występy, by stwierdzić, że to drużyna, z którą trudno będzie o punkty. To co się stało wiosną w zespole z Łowicza zasługuje na duży szacunek.
Słowa trenera potwierdzają się w statystykach. Pelikan z siedmiu dotychczasowych meczów przegrał tylko jeden, przed dwoma tygodniami na własnym stadionie z GKS-em Jastrzębie 0:1. W tej rundzie łowiczanie grali z czterema zespołami walczącymi o awans zdobywając z każdym po jednym punkcie. Rzeczy wydaje się niemożliwej dokonali na stadionie Polonii Warszawa gdzie zremisowali 2-2.
Dla Pelikana jest mecz o "być albo nie być" w II lidze. Wygrana pozwoli im zachować nadzieje na utrzymanie na zapleczu Orange Ekstraklasy.
Trener Prawda będzie miał do dyspozycji
pełną kadrę. Nikt nie narzeka na urazy. Jedynie Marcin Feć miał problemy z grypą, ale doszedł już do zdrowia. Na plac gry wróci Tomek Copik, który pauzował za żółte kartki. Nadmienić należy, że ma już ich dziesięć i musi grać ostrożnie, ponieważ każda następna będzie go eliminować z kolejnego spotkania.
- Zdajemy sobie sprawę w jakiej jesteśmy sytuacji - mówi trener. - Ostatni tydzień był dla nas niezwykle pracowity. Nie tylko pod względem fizycznym , ale również psychicznym. Mieliśmy spotkanie integracyjne, odbyłem też kilkanaście rozmów z poszczególnymi zawodnikami. Największa praca była do zrobienia właśnie w sferze mentalnej.
Mecze w Łowiczu rogrywane są o dziwnej dla piłkarskiego kibica porze. Początek o godz. 11.15.
Arbitrem głównym będzie Dawid Piasecki ze Słupska.
Cytaty wypowiedzi: nto.pl