Po meczu powiedzieli...

Po pierwszym w tym roku zwycięstwie ligowym, trener Andrzej Prawda uznał zdobytą przez opolski zespół bramkę jako 'od Pana Boga'. Trudno z takim stwierdzeniem się nie zgodzić, skoro jedyny celny strzał został zamieniony na gola. Nasi piłkarze przyznają jednak, że zespół Kmity był zespołem piłkarsko lepszym. Jednak to wynik idzie w świat!

Piotr Bagnicki (Kmita): - Przegraliśmy z najsłabszą drużyną w lidze. To już trzeci raz z rzędu nie wygrywamy. Dziś graliśmy dobrze, mieliśmy przewagę, ale za kilka dni tego nikt nie będzie pamiętał. A jedyne czego brakowało to oczywiście bramki. W jednej sytuacji sędzia liniowy wskazał na rzut karny dla nas, ale główny zadecydował, że jedenastki nie będzie. W dalszym ciągu naszym głównym celem jest utrzymanie.

Robert Moskal (trener Kmity): - Muszę pogratulować tych trzech upragnionych punktów rywalom. Mam żal do swoich zawodników za pierwszą połowę. Wiedzieliśmy dużo o Odrze i niczym nas nie zaskoczyła. Mam pretensje o posiadanie piłki, o rozgrywanie niektórych akcji. Zagraliśmy tak, jak Odra chciała. Paknys zrobił podwójny błąd i właśnie wtedy straciliśmy bramkę. W pewnym momencie sędzia wyrzucił mnie poza boisko. Powód był taki, że ja na nie wbiegłem, w momencie gdy arbiter nie przerwał spotkania, choć na murawie pojawiła się druga piłka. Bardzo ładnie sędziowie wyglądali w tych strojach i tylko tyle.

Madrin Piegzik (Odra): -
Był taki plan, żeby szybko strzelić bramkę, a potem kontrować. Są to wymęczone punkty, siły starczyło nam znów na połowę gry. Kmita w porównaniu z tą drużyną z jesieni jest dużo lepszym zespołem, szczególnie w środku pola. Mam nadzieję, że po czterech remisach i czterech porażkach, zaczniemy teraz nową serię.

Łukasz Ganowicz (Odra): - Od początku musieliśmy zagęścić pole. Wcześniej, także w Łowiczu zaczynaliśmy na połowie przeciwnika, dostawaliśmy kontrę i potem bardzo trudno było odrobić stratę.

Andrzej Prawda (trener Odry): - Jestem niezmiernie szczęśliwy. Przez moment czułem się jak najszczęśliwszy człowiek na ziemi. Udało mi się dokonać tego, co w tydzień wydawało się niemożliwe - niczego nie ujmując gościom. Wiedzieliśmy dużo o Kmicie. Wielkiego futbolu nie było, nie mogliśmy też pozwolić, aby rywal narzucił nam swój styl gry. Nie gramy dla oka, a o punkty. Trenerowi gości gratuluję, bo ma groźny zespół i na pewno nie jest jeszcze bez szans. Kmita grała momentami z polotem i fantazją. Ta bramka padła jak od Pana Boga.
 

Komentarze

  • marekz
  • "Piotr Bagnicki (Kmita): - Przegraliśmy z najsłabszą drużyną w lidze" hehehe ... ok niegramy z polotem, ale zeyby odrazu najslabsza ? niech popatrzy w tabele gdzie oni sa a gdzie my .
  • 2008-05-01 08:18:45
 

Aby dodać komentarz musisz się zlaogować