Odra Opole pyta ratusz o pieniądze

Zainspirowana przez AZS opolska Odra poprosi ratusz o ponowne przejrzenie faktur za 2006 rok. Klub musiał za niewłaściwe ich rozliczenie oddać miastu 40 tys. zł.

My tylko zapytujemy pana prezydenta, czy może jeszcze raz przejrzeć faktury za 2006 rok - mówi Tomasz Kandziora, dyrektor Odry. - W 2007 roku urzędnicy zakwestionowali część naszych faktur i musieliśmy zwrócić do kasy miasta 40 tys. zł. Faktury odrzucono, bo w momencie ich rozliczania były niezapłacone, ale zapłaciliśmy je później. Jednak pod groźbą utraty dotacji w kolejnych latach postanowiliśmy oddać pieniądze - tłumaczy Kandziora.

Teraz jednak do sprawy wraca. - Przeczytaliśmy w "Gazecie" o precedensie dotyczącym AZS-u Opole - przyznaje Kandziora. Przypomnijmy, że przez pół roku ratusz domagał się od AZS-u Opole zwrotu 50 tys. zł z dotacji za 2006 rok, uznano bowiem, że pieniądze te zostały źle wydatkowane. Po pismach AZS-u Opole i wizycie prezesa AZS-u senatora PO Piotra Wacha ratuszowi urzędnicy przeanalizowali jeszcze raz faktury. Pieniądze, które zostały wydatkowane w terminie obowiązywania umowy, na które faktury zostały wystawione po tym terminie, zostały uznane tym razem za rozliczone. W ten sposób AZS-owi darowano 30 tys. zł.

- Nasza prośba jest taka, by urzędnicy teraz przejrzeli nasze faktury. Być może także w naszym przypadku będzie możliwa reinterpretacja zakwestionowanych wcześniej faktur i otrzymamy zwrot pieniędzy, które teraz bardzo by nam się przydały - mówi Kandziora.

To będzie test prawdy dla ratusza. Jeśli
w przypadku Odry ratusz nie dokona ponownej analizy faktur, to przyzna, że tak naprawdę decydujące przy ponownym przejrzeniu rozliczeń AZS-u były pisma i wizyta senatora PO w ratuszu rządzonym przez Platformę.

Czy długi oznaczają automatyczną degradację Odry?

Tomasz Kandziora

Wśród kilkunastu dokumentów składanych przy ubieganiu się o licencję jest też zaświadczenie z Urzędu Skarbowego i ZUS o stanie rozliczeń z nimi. Teoretycznie PZPN może wszystkie kluby, które mają długi wobec tych instytucji wykluczyć z gry, nie dać licencji, czyli zdegradować. Praktycznie kluby otrzymują licencję warunkową, dostają określony czas na spłatę zobowiązań. Wystąpimy właśnie o taką warunkową licencję, z dołączonymi dokumentami, w których poinformujemy PZPN o sposobie spłaty zobowiązania.

Zbigniew Koźmiński, rzecznik PZPN

Przy wydaniu licencji PZPN interesuje, by klub nie miał długu wobec związku, zawodników, trenerów. Długi wobec ZUS czy Urzędu Skarbowego to głównie problem do rozwiązania dla Skarbu Państwa, a ten na pewno da sobie radę. Długi wobec tych instytucji nie mogą być powodem niewydania licencji i automatycznej degradacji klubu z II ligi. Jeśli nawet tak by się stało, to klub zdegradowano by pewnie tylko o klasę niżej. Ale to raczej teoretyczne zagrożenie.

Źródło: gazeta.pl
 

Komentarze

 

Aby dodać komentarz musisz się zlaogować