Nie można normalnie pracować

Cztery dni przed wyborami nowego zarządu sytuacja w opolskiej Odrze jest niejako w zawieszeniu. Klub ma ponad milion złotych długu, a do tego wciąż nie wiadomo, czy otrzyma licencję na grę w nowej I lidze. Rozmowa z prezesem Odry Andrzejem Dusińskim.

Jacek Konopacki: Zarząd pracuje normalnie, czy trwa już oczekiwanie na wtorkowe wybory?

Andrzej Dusiński: Pracujemy normalnie. Staramy się coś zaplanować, ale co z tych planów wyjdzie trudno powiedzieć, bo przecież będzie nowy zarząd i może podjąć całkiem inne decyzje.

Wybory już za cztery dni. Będzie Pan w nich startował?

- Myślę, że nie.

Dlaczego?

- Gdzie się rąk nie włoży tam lipa. Nie można w takich warunkach normalnie pracować.

Co sądzi Pan o pomyśle radnych, aby miasto stworzyło Sportową Spółkę Akcyjną z Odrą?

- Myślę, że to nie jest zły pomysł. Miasto mogłoby nas wesprzeć przynajmniej przez pierwszy rok. To pozwoliłoby nam spokojnie okrzepnąć, uzyskać licencję, sprzedać Zakrzów i spłacić długi. Później, po tym pierwszym roku, jeśli miasto nie chciałby już współpracować, mogłoby się wycofać albo zmniejszyć swoje udziały.

Myśli Pan, że ten projekt ma jakieś szanse?

- Trudno oceniać. Cześć radnych jest za, część przeciw. A sam Pan wie, co się będzie działo jeśli nie dostaniemy licencji.

Właśnie sprawa licencji jest na razie chyba najważniejsza?

- Oczywiście. Dopóki nie będziemy pewni gry w nowej I lidze, trudno cokolwiek proponować piłkarzom czy trenerom. Jesteśmy w trakcie kompletowania dokumentów licencyjnych, dołączymy do nich oczywiście zaświadczenia z ZUS-u i Urzędu Skarbowego. Jeśli potwierdzą się słowa rzecznika PZPN Zbigniewa Koźmińskiego, które przeczytałem w "Gazecie" [powiedział nam m.in., że długi wobec ZUS-u i Urzędu Skarbowego nie mogą być automatycznie powodem niewydania licencji i degradacji klubu - przyp. red.] jestem spokojny. To był dla mnie prawdziwy szok i bardzo pozytywna wiadomość. Jeśli rzeczywiście Odra dostanie
licencję, będzie można już spokojnie sprzedawać Zakrzów i spłacić długi. Byłby to także wyraźny sygnał dla potencjalnych sponsorów.

Jak na dziś wygląda ich poszukiwanie?

- Zainteresowana wsparciem klubu jest m.in. firma Gawin, ale zastrzega, że z takim długiem na pewno w Odrę nie wejdzie. Trwają także negocjacje z innymi firmami. Szczerze mówiąc, bardzo trudno konkretnie rozmawiać, kiedy nie wiadomo, czy dostaniemy licencję i pozbędziemy się długów. Myślę, że jeśli uda się załatwić te dwie sprawy, coś się na pewno znajdzie.

A co z dotychczasowym głównym sponsorem firmą Otto?

- Jeszcze się nie zdeklarowała. Myślę, że nastąpi to do końca czerwca. Staramy się jakoś zaplanować budżet na kolejny sezon, ale tak jak mówiłem, trudno planować coś konkretnego w naszej sytuacji.

A jak wyglądają rozmowy z piłkarzami?

- Na razie pewne jest, że odchodzi Ugo. Co z pozostałymi nie wiadomo, bo ani my, ani oni, nie wiemy dokładnie, na czym stoimy. Piłkarze deklarują, że chętnie pozostaliby w Odrze pod warunkiem, że będzie normalna sytuacja. Myślę, że do dwóch tygodni sytuacja powinna się przynajmniej częściowo wyjaśnić.

Pojawiło się coś nowego w sprawie sprzedaży Zakrzowa w ostatnim czasie?

- Owszem. Brakuje już nam tylko jednego dokumentu z urzędu i oferta będzie gotowa. Myślę, że do wtorku powinno udać się to załatwić.

Macie już jakichś chętnych? Na jaką kwotę liczycie?

- Są trzy oferty. Licząc średnio, możemy uzyskać pieniądze w granicach 2,5 mln zł. Czekają nas jeszcze negocjacje, jesteśmy nawet gotowi dla zachęty przystać na trochę niższą cenę po to, aby jak najszybciej sprzedać ten teren, bo jest to dla nas konieczne.

Źródło: gazeta.pl
 

Komentarze

 

Aby dodać komentarz musisz się zlaogować