nic nie pokazali: piast - odra 2:0 (2:0)

Piast Gliwice tylko na dobę utracił fotel lidera II-ligi. Pokonanie Odry przyszło gliwiczanom nadspodziewanie łatwo i gdyby wykazali oni więcej rozwagi w sytuacjach podbramkowych, mogli śmiało podwoić lub nawet potroić rozmiary zwycięstwa. Już pierwsza akcja gospodarzy przyniosła im prowadzenie. Daniel Chylaszek idealnie dośrodkował z prawej strony w pole karne, a Wojciech Kędziora głową wpakował futbolówkę do bramki.

Ledwie trybuny ucichły a mogło być już praktycznie po meczu. Tym razem z rzut wolnego w poprzeczkę trafił najlepszy na boisku Chylaszek. I to było koniec emocji na najbliższe 30 minut meczu. Od tego momentu z boiska wiało nudą do chwili, kiedy w roli głównej wystąpił sprowadzony do Piasta z Odry Wodzisław Stanisław Wróbel. Najpierw w idealnej sytuacji trafił w słupek. Kilkadziesiąt sekund później napastnik Piastunek zrehabilitował się w pełni. Po koncertowym błędzie Marcina Fecia, korzystając z zamieszania w polu karnym wpakował futbolówkę do siatki. Druga odsłona pojedynku zaczęła się bardzo podobnie jak ta pierwsza. Sprawę wyniku mógł pozamiatać tym razem Tomasz Podgórski, lecz pomylił się w sytuacji sam na sam. Gliwiczanie w tej odsłonie gry ustawili się defensywnie, przyjmowali rywala z Opola na własnej połowie i co rusz kontratakowali. Praktycznie każdy wypad miejscowych mógł zakończyć się podwyższeniem prowadzenia. Nie ma w tej chwili sensu by wymieniać po kolei autorów katastrofalnie zakończonych kontr gospodarzy, ma ich zapewne spisanych trener gliwiczan Piotr Mandrysz i jest to jego problem. Występ Odry na Piaście kompromitację jednak poniekąd przyniósł. Była nim bez wątpienia postawa podopiecznych Andrzeja Prawdy. Przez 90 minut oglądaliśmy męki pańskie naszej ekipy, która nie potrafiła choć przez chwilę pokazać, że jest przynajmniej równorzędnym przeciwnikiem dla rywala. Na koniec więc podamy tylko cyfrę meczu obrazującą
dobitnie postawę naszej drużyny na Okrzei. Jest nią 0 - słownie: zero, czyli tyle, ile razy piłka zmierzała w światło bramki przeciwnika, w wyniku składnej i przemyślanej akcji opolan, zakończonej strzałem. Andrzej Prawda (Odra Opole): - Dzisiaj było widać, że mój zespół nie zregenerował jeszcze sił po tych ostatnich spotkaniach. Można robić statystyki, kto, kiedy i jak bramki traci, ale ten dzisiejszy gol to było prawdziwe kuriozum. Wystarczyło tylko dobrze kopnąć piłkę. Gratuluję Piastowi dzisiejszego zwycięstwa, uważam, że było one zasłużone, zarówno z liczby stworzonych sytuacji, jak i z przebiegu gry. Myślę, że mój zespół chciał tu zaprezentować przyjemną dla oka grę i momentami graliśmy jak równy z równym. Piotr Mandrysz (Piast Gliwice): - Chciałbym każde spotkanie wygrywać 2:0 i wtedy piłkarze mogliby marnować sytuacje. Spotkanie ułożyło się dla nas bardzo dobrze, bo zdobyliśmy bramkę już w 1. minucie, co pozwoliło nam kontrolować przebieg wydarzeń. Odra nie stwarzała pod naszą bramkę praktycznie żadnego zagrożenia, a my mogliśmy strzelić więcej bramek: mieliśmy poprzeczkę, słupek. Po przerwie kilkakrotnie wychodziliśmy z kontrą, ale zabrakło tego ostatniego podania, by umieścić piłkę w siatce, ale ja jestem zadowolony. Kiedy strzelimy już bramkę, to naszemu przeciwnikowi jest bardzo trudno stwarzać sytuację, co się potwierdziło także w tym spotkaniu. Oby tak dalej . Źródło: sportowefakty.pl
 

Komentarze

 

Aby dodać komentarz musisz się zlaogować