Arkadiusz Kuglarz: Opolska Odra po raz kolejny w ciągu ostatnich lat znalazła się w dramatycznej sytuacji finansowej. Czy miasto pomoże klubowi przetrwać?
Arkadiusz Karbowiak: To problemy klubu, które nie dotyczą bezpośrednio miasta. To jest kłopot podmiotu, który znalazł się w trudnej sytuacji, a to była tylko kwestia czasu, gdy ten problem ujrzy światło dzienne. Powód jest ten sam od lat: klub funkcjonujący na wysokim poziomie nie posiada zaplecza finansowego i dopóki takiego zaplecza nie będzie, to wszystko opiera się na finansowej fikcji.
Był pomysł części radnych, by to miasto przejęło klub i przez kilka lat wspierało go kilkumilionowymi kwotami, do czasu aż znajdzie się sponsor, który pomoże Odrze.
- Zapleczem finansowym klubu nie może być budżet Opola. Miasto nie jest od tego, by prowadzić zespoły ligowe. Działacze muszą znaleźć kogoś, kto będzie finansował klub, jeśli nie znajdą, nie mogą grać w I lidze.
To może choć wsparlibyście, tak jak chce tego radny Sławomir Brzeziński, kluby - w tym Odrę - stypendiami dla sportowców.
- My już mamy stypendia, są wypłacane. Jeśli radny Brzeziński będzie płacił dodatkowe stypendia z własnych środków, to proszę bardzo. Właściwie nie byłyby to stypendia, ale pensje.
Nie widać u Pana woli wsparcia Odry.
- Odra dostanie w tym roku w sumie 300 tys. zł z budżetu promocji, może ubiegać się o pieniądze z konkursów na szkolenie młodzieży. W tym roku już jednak jakichś dodatkowych pieniędzy dla klubu nie przewidujemy.
Nie boi się Pan demonstracji kibiców pod ratuszem?
- Mamy demokrację, każdy może demonstrować swoje niezadowolenie. Tylko pytanie jest takie: czy miasto nie wywiązało się ze swoich obietnic? Wywiązało. To w takim razie kibice powinni demonstrować pod oknami tych, którzy nie wywiązali się ze składanych obietnic, bo zakładam, że jakieś przynajmniej założenia budżetowe na ten sezon klub miał. Sytuacja jest tym bardziej niepokojąca, że za nami dopiero połowa sezonu, a klub nie tylko, że nie ma pieniędzy na dalszą działalność, to jeszcze ma długi.
Czy miasto pomogło klubowi w jak najszybszej sprzedaży terenów na Zakrzowie?
- Klub, otrzymując od nas decyzję o warunkach zabudowy, przestał się z nami kontaktować. Sami podejmują działania i rozmawiają z ludźmi, którzy mają od nich ten teren kupić. My nie mamy prawa się do tego wtrącać.
A nie planujecie choć doraźnej pomocy, do czasu aż klub sprzeda teren na Zakrzowie?
- Ani ja, ani pan nie wiemy dokładnie, jakie są zobowiązania i długi klubu. Nie wiem też, za ile klub sprzeda działkę. Może się okazać, że spłaci zobowiązania i niewiele zostanie na bieżącą działalność. Za chwilę klub, jeśli nie zdobędzie sponsora, znajdzie się znów w trudnej sytuacji. Wymaga się od nas, byśmy pomogli klubowi, ale to niezależny od nas podmiot, prowadzący własną działalność, za którą musi ponosić odpowiedzialność. Miasto to nie instytucja charytatywna, można komuś pomóc, gdy dotknie go sytuacja losowa, ale kłopoty finansowe Odry są chroniczne. Odra musi znaleźć sponsorów, to jedyny sposób, by utrzymać drużynę na tym poziomie.
źródło: Gazeta Wyborcza.