- Dlatego musimy wiedzieć, na jaką pomoc ze strony miasta możemy liczyć - wyjaśnia Jerzy Drozd, prezes Kolejarza, wybrany przez prezesów klubów z Opola na szefa ich rady.
Odrzuca zarzuty, że w oparciu o pieniądze samorządowe chcą budować swe budżety. - Chcemy tylko mieć pewność, czy będziemy mieli wsparcie, czy nie. W zależności od tego będziemy zestawiać skład drużyny i wyznaczać cele na nadchodzący sezon. Jeśli miasto nie chce nas wesprzeć, to niech radni i prezydent miasta powiedzą to otwartym tekstem. Jedno jest pewne - bez pomocy Kolejarz i Odra padną - zapowiada Drozd.
Opolskie firmy mają w nosie
I on, i prezes Odry Guido Vreuls od dawna walczą już tylko o przetrwanie. Jeszcze przed startem sezonu piłkarskiego Vreuls ostrzegał, że Odra może nie przystąpić do rozgrywek ze względu na fatalną sytuację finansową. Ostatnio ogłosił, że klub ma około 700 tys. zł długu. Sytuację działacze ratują jeszcze sprzedażą działki na Zakrzowie, ale jest to wyjście tylko doraźne, na dłuższą metę nie rozwiąże ono problemów Odry. Długi klubu rosną bowiem z każdym miesiącem.
- Dla nas kluczowe są najbliższe trzy miesiące, musimy wiedzieć, na co możemy liczyć. Jeśli nie otrzymamy wsparcia, klub w takim kształcie i na tym poziomie nie będzie mógł istnieć. To będzie koniec i Odry, i Kolejarza - przyznaje Vreuls.
Kłopoty opolskich klubów biorą się przede wszystkim z braku strategicznych sponsorów. Vreuls jest
zaskoczony tym, że opolskie firmy nie chcą wesprzeć klubu. - Rozmawiam z wieloma prezesami firm i nic z tego nie wynika. Firmy działają na terenie tego miasta, ale nie chcą dla jego mieszkańców-kibiców nic zrobić - mówi zdziwiony Holender.
Do tego wniosku doszedł dużo wcześniej Drozd. - Pomagają mi firmy z Rudy Śląskiej czy Chorzowa. Ale ich prezesi pytają mnie, jaki to sens robić sport w Opolu, jeśli opolanie nie chcą go wesprzeć - podkreśla Drozd.
Wiceprezydent Arkadiusz Karbowiak: - Moglibyśmy kwotę, o jaką apelują kluby, wygospodarować, ale musielibyśmy zabrać ją np. z inwestycji. Czy to ma sens? Budżet miasta przyjmują radni, to od nich zależy, jak ostatecznie podzielimy pieniądze.
Mówią radni
Sławomir Brzeziński, radny Stop Korupcji: - Władze Opola od kilku lat działają na zasadzie strażaka. Jest gdzieś bardzo źle, to dadzą 50 czy 100 tys. zł. Ale to nie rozwiązuje problemu. Musimy postawić na dwa-trzy kluby, wybudować im bazę i wspierać je. Teraz dajemy wszystkim klubom po trochu, czyli tak naprawdę nikomu. Mamy więc wiele klubów, ale żadnego na miarę miasta wojewódzkiego.
Jarosław Ostrowski, radny PiS-u: - Samorząd powinien w pierwszej kolejności dbać o infrastrukturę i obiekty sportowe. Nie mamy pieniędzy na remont Okrąglaka, budowę stadionu piłkarskiego. Przekazywanie w tej sytuacji klubom pieniędzy na ich bieżącą działalność to nie najlepszy pomysł.
Źródło: gazeta.pl