Waldek był już przymierzany do gry w Opolu, nie doszedł jednak do porozumienia z prowadzącym wówczas Odrę Witoldem Mroziewskim. Tego ostatniego już na Oleskiej nie ma i sprawa utalentowanego rozgrywającego Rajfelu Krasiejów oraz jego gry w barwach
Oderki powróciła.
- Żadne rozmowy z potencjalnymi zawodnikami Odry nie są tak zaawansowane, by można było powiedzieć, że są już pewnymi nabytkami klubu. Po prostu dopóki nie ma ostatecznych ustaleń i podpisu prezesa, nie można mówić o czyimś zatrudnieniu jako pewnym. Takie dywagacje stawiają w niekorzystnym położeniu klub i samego zawodnika - apeluje z oficjalnej strony klubu prezes OKS Guido Vreuls.
Dalecy od euforii są też kibice na
internetowej stronie trzecioligowca. Tym akurat nie ma się co dziwić,
przecież zakusy postawiono względem jednego z najlepszych, a może najlepszego ich zawodnika. Jednak im dłużej sytuacja, o której mówi Vreuls będzie trwać, to znaczy brakować będzie konkretnego stanowiska w sprawie transferu Soboty, jest on dalej zawodnikiem Rajfelu, ponieważ do Kluczborka został on tylko stamtąd wypożyczony.
Jest jeszcze możliwość, że ręce po Sobotę wyciągnie ktoś inny. Już dziś doszły nas słuchy, że znalazł się on w notatnikach działaczy Lecha Poznań. W naszym klubie zajmują się na razie zwalnianiem, a nie przyjmowaniem. Już najbliższe dni powinny zdecydować, na kogo tak naprawdę działaczy z Oleskiej stać, a na kogo nie. Natomiast to, czy talent z Opolszczyzny, jakim niewątpliwie Sobota jest, będzie dalej piłkę kopał, czy ją póki co podawał, zależy w bardzo dużej mierze od nich samych.