Marcin podobnie jak ojciec także gra na pozycji napastnika, a choć ma dopiero 22 lata, występował już w trzech krajach: Polsce, Czechach i Hiszpanii. Z WSP przeniósł się bowiem do juniorów Banika Ostrawa, później do byłego klubu ojca Lecha Poznań (jeden mecz w ekstraklasie), by jesienią 2004 roku, mając 19 lat, trafić na testy do Union Deportivo Horadada występującego w Tercera Division (odpowiednik polskiej IV ligi). Działacze zdecydowali się go pozyskać, a piłkarz spędził tam dwa sezony. W pierwszym wystąpił w 14 spotkaniach, w których strzelił 11 bramek, w drugim zdążył zagrać tylko dwa razy, bowiem doznał kontuzji wiązadeł krzyżowych. - Hiszpania to całkiem inny piłkarski świat. Rozgrywki trwają praktycznie przez cały rok, nie ma żadnych przerw, problemów z treningami, a do tego mają świetną bazę. To wspaniałe miejsce, aby się dużo nauczyć - opowiada Pontus. Z powodu
kontuzji zdecydował się na powrót do Polski. Trafił do II-ligowego GKS-u Jastrzębie. - Myślałem, że tutaj wrócę do dobrej dyspozycji, pokażę się w końcu w lidze polskiej - wspomina. W Jastrzębiu zagrał w dziesięciu meczach, w których strzelił cztery bramki, w tym w Opolu w pojedynku z Odrą (1:1). Na początku października działacze GKS-u postanowili jednak zrezygnować z jego usług.
- Teraz dla mnie najważniejsze jest, bym podpisał umowę z Odrą i w niej pokazał się z jak najlepszej strony. Rozmowy jeszcze trwają i nie podpisałem jak dotąd kontraktu, ale wszystko idzie w dobrym kierunku i myślę, że nastąpi to jeszcze w tym tygodniu - kończy. Co ciekawe bramka przeciwko Odrze nie była jedynym golem Pontusa na stadionie przy ul. Oleskiej, bowiem zaliczył także trafienie w barwach Odry w sparingu z Silesiusem Kotórz Mały (2:1).
Źródło: gazeta.pl