Jak wielu Opolan, przeczytałem książkę "Mafia Fryzjera" R. Stęporowskiego, R. Niedzieli, i jak wielu z nich wstrząsneła mną.
Z jednej strony - bo pokazuje drugie, głębokie dno piłki nożnej, z drugiej - bo szkaluje dobre imię moje i moich kolegów piłkarzy.
Pragnę oświadczyć, iż komentarz opatrzony moim zdjęciem (str.149 książki) jest kłamstwem.
W swojej "przygodzie z piłką" nigdy z żadnym trenerem (a było ich kilkunastu) nie rozmawiałem w cytowany sposób (" ...żeby trener dał sobie spokój.."). Prawdą jest, że jako drużyna odmówiliśmy wyjścia na boisko bez Stefana Machają, a o naszej decyzji trenera Bochynka powiadomił ówczesny kapitan drużyny Marian Kucharski (który moim zdaniem został kozłem ofiarnym całej tej sprawy). Po tym meczu zarząd (czyt. duet Nowacki-Niedziela) zawiesił w prawach zawodniczych trzech piłkarzy - M. Kucharski, A. Jaskot, S.Machaj.
Reszta drużyny został ukarana karami dyscyplinującymi w formie nagany oraz kary pieniężnej w wysokości 5 000 zł.
Nasza decyzja o nie wystąpieniu w zmienionym składzie była buntem przeciwko paranoi, która zaczęła się dziać w klubie (próba anulowania zaległości finansowych, ustalanie składu przez Pana Nowackiego, szukanie winnych porażek tylko w piłkarzach, itp).
Według mojej oceny drużyna Polaru Wrocław była premiowana przez inne drużyny zainteresowane odebraniem Nam punktów (być może też zaprzyjaźnione z kumplem Pana Niedzieli-Fryzjerem) - w innych meczach też tak mogło być. Dołączam dokumenty, które podważają kłamstwo rzekomo byłego zawodnika Odry Opole: oświadczenie kapitana drużyny Mariana Kucharskiego, Uchwała Zarządu S.S.A. Ryan Odra Opole z dnia 26 kwietnia 200 r. Odwołanie do Uchwały Zarządu S.S.A. Ryan Odra Opole z dnia 26 kwietnia 2001 r.
W nawiązaniu do rozmowy Pana Niedzieli z byłym zawodnikiem Odry, tu cytuję; Kto rozprowadzała mecze?
- Prezes się nie domyśla? Mam pewne podejrzenia
- Na przykład?
- Na mój stan wiedzy. Machaj, "Żyman", Czajkowski, Solnica - to ekipa , która rozprowadzała.
- Ja tego nie powiedziałem. Ale widzę, że trochę się prezes przez ten sezon nauczył...
Oświadczam, iż nie byłem członkiem żadnej grupy, która "rozprowadzała".
Umieszczenie mnie w jakiejś "ekipie" jest pomówieniem i oszczerstwem.
Nie po to wracałem do Odry z pierwszoligowego Ruchu Radzionków, (gdzie realne finanse były dwa razy lepsze niż obiecane u Pana Niedzieli) żeby kupczyć lub handlować meczami.
Moim celem był awans z Odra do ekstraklasy.
W sezonie 2000-2001 dopóki była szansa awansu do pierwszej ligi (a była do przedostatniego meczu) zawsze grałem "na maksa". Jeżeli Pan Niedziela tego nie wiedział to jest mi przykro. A swoja drogą szkoda, że przed powrotem do Odry nie poinformował mnie, że będzie budował drużynę na fundamentach korupcji i matactwa. Dostałem zapewnienie, że tworzy drużynę na "awans" i w klubie jest wszystko poukładane.
Skoro Pan Niedziela ma tak ogromną wiedze na temat korupcji w piłce (Odrze) to od czego są takie instytucje jak policja i prokuratura, gdzie wszystko można opowiedzieć i poprzeć
faktami (bez robienia kasy na książce).
A tak na marginesie, jak można było nie znaleźć w przerwie zimowej sezonu 2000 -2001 10 000 lub 20 000 zł. na zatrzymanie w klubie do końca rundy takiego zawodnika jak Andrzej Szczypkowski (moim zdaniem-najlepszego piłkarza rundy jesiennej) a wydawać tak potężne pieniądze na działalność "Fryzjera".
Nie mam zamiaru "wybielać się". Grając kilkanaście lat w piłkę amatorska, półzawodową i zawodową na palcach jednej ręki mogę policzyć mecze, w których były jakieś układy, zobowiązania, itp.- dotyczących piłkarzy.
Nigdy nie powiem o sobie, że jestem "święty" i nie popełniłem żadnego błędu będąc piłkarzem. Odnośnie meczów w sezonie 2000-2001 opisywanych w książce (Ja mogę wypowiadać się tylko za siebie) - grałem w jednym nieuczciwie rozegranym przez piłkarzy Odry meczu.
Decyzją całej drużyny ostatni mecz sezonu został odpuszczony i fakt, iż nie było już nawet teoretycznie szansy na grą w barażach o I ligę, nie były wypłacane wynagrodzenia piłkarzom i niektórzy nie mieli środków do życia, nie usprawiedliwia w żaden sposób Naszej nagannej decyzji.
Mój komentarz do str.164 "myki, triki i wyniki" czyli mecze, które Ryszard Niedziela ustawił lub chciał ustawić.
Czytający to może odnieść wrażenie , że my piłkarze, zamiast grać i walczyć o zwycięstwo w każdym meczu "dłubaliśmy sobie w nosie", a Pan "Fryzjer" załatwiał wszystko przy zielonym stoliku.
Czy tak było, niech ocenią kibice, którzy byli na meczach :
- Puchar Polski-Ryan Odra Opole - pierwszoligowy lider ekstraklasy Pogoń Szczecin (9 tys. kibiców, 2:1),
- Ryan Odra Opole - pierwszoligowy Ruch Chorzów (8 tys. kibiców , 3:0),
- Ryan Odra Opole - Ceramika Opoczno (7 tys. kibiców,2:1, mecz transmitowany przez Canal+) oraz innych meczach ligowych.
Moim zdaniem "Fryzjer" funkcjonował tylko dzięki takim ludziom jak Pan Niedziela i jemu podobni (od wszystkich, którzy dawali, brał pieniądze, a w zależności jak się mecz ułożył lub sędzia pomógł się mu ułożyć, zostawał lub oddawał kasę).
W mojej przygodzie z piłką były różne chwile: te dobre - gra w pierwszej lidze, awans z Odrą w sezonie 1996-1997 do drugiej ligi (bez żadnych układów i "Fryzjerów") i te złe - spadek do trzeciej ligi.
Miałem też do czynienia z wieloma prezesami, ale nie wyobrażam sobie aby choć jeden z nich postępował w tak "chory" sposób, jak w wydaniu Pana Niedzieli („Mafia Fryzjera").
Najbardziej jednak boli, że zostawiając w Odrze Opole 10 lat swojego życia-jako zawodnik, członek Zarządu oraz działając w Stowarzyszeniu "Odra-Mój Klub"- zostałem pomówiony przez człowieka (moim zdaniem) do szpiku kości nieuczciwego i skorumpowanego.
Odmówiono mi wydania tego oświadczenia na łamach Nowej Trybuny Opolskiej tłumacząc się tym, iż nie jest to odniesienie do opublikowanego artykułu w NTO i zamieszczenie go byłoby precedensem.
Józef Żymańczyk